"Co do podatku importowego to sądzę, że nikt chyba nie zrobił symulacji gospodarczej. Otóż wobec słabości polskich przedsiębiorstw i ekipy rządzącej mam poważne wątpliwości, co do pozytywnych skutków tej decyzji. Najpierw trzeba zadać sobie pytanie, kto jest importerem w Polsce? Kapitał zagraniczny czy firmy polskie? Jak mniemam gros to firmy polskie, zatrudniających Polaków. Do nich będą należeć przedsiębiorstwa uzależnione od zagranicy, czyli sprowadzające komponenty, surowce, półsurowe, odzież i wiele innych produktów niezbędnych do produkcji wszelkich dóbr. Co się z tym wiąże? Wzrost cen na rynku wewnętrznym lub też w ostateczności zostanie zamkniętych wiele zakładów. Wzrośnie też wartość wielu towarów eksportowych, co utrudni już i tak ciężkie życie eksporterom krajowym. Spora część firm korzysta z dostaw kooperacyjnych opartych często na komponentach sprowadzanych z zagranicy. Także firmy mające w swym majątku trwałym urządzenia pochodzące z importu będą miały poważne problemy. A firm takich jest coraz więcej. Wszelkiego rodzaju ulgi w tej kwestii nic nie zmienią w ogólnym bilansie.
Nie sądzę, aby z tego tytułu było więcej pieniędzy. Być może na początku tego okresu. Później nastąpi szybka ucieczka kapitału zagranicznego. Ja przynajmniej jako inwestor w Polsce bym zrobił. Ale dalsza część pomysłu jest już dobra. Wstrzymanie importu lub też jego zahamowanie otworzy tzw. "próżnię inwestycyjną". Takie rzeczy spotyka się w świecie. Tylko muszą być spełnione odpowiednie warunki. To znaczy firmy muszą mieć własny kapitał lub też dostęp do niskokosztowych źródeł kapitału. Mam na myśli giełdę czy też kredyt niskooprocentowany lub też fundusze inwestycyjne i emerytalne. W tym ostatnim przypadku zmieniłbym pogląd na temat wpływu stóp procentowych w Polsce.
Dużą pomocą firmom nazwijmy je "antyimportowymi", winien wówczas zająć się rząd i parlament.....

"
Czy Polsce grozi regres?
Obserwując zachowania rządu i Sejmu jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Ponad pół rok temu kończąc przegląd gospodarki polskiej nikt z nas nie przypuszczał, że to jest możliwe. Mieliśmy do końca nadzieję, że w Polsce są jednak ludzie potrafiący dać sobie radę z problemami gospodarczymi.
Studencki budżet min. Bauca w końcu ukazał faktyczną twarz rządzącej ekipy i nie tylko. Fakt utrzymywania w tajemnicy wiele danych gospodarczych dodaje pikanterii. Najdziwniejszą rzeczą jest jednak cicha zgoda wielu ugrupowań politycznych na temat ukrytych działań rządu i związanej z nim koalicji. Dosyć dokładnie ukrywa się wiele faktów. Jest to chyba zgodne z doktryną dyplomacji - atakować tak, aby nie zaszkodzić sobie.
Reasumując ostatnią dekadę można sformułować nowe wnioski.
Przede wszystkim na obecny stan polskiej gospodarki ciągle ma wpływ brak strategii gospodarczej. O ile polityczna została już ukształtowana - plany wejścia do systemu unijnego, to w sferze gospodarki panuje całkowita indolencja i niekompetencja ekonomiczna części dotychczasowych rządów i ugrupowań politycznych.
Po heroicznej walce prof. Leszka Balcerowicza z transformacją gospodarczą pozostała próżnia. Nikt do dnia dzisiejszego nie przedstawił obrazu wyglądu Polski na następne lata. Każdy szanujący kraj ma wizję lat przyszłych i temu są podporządkowane cele gospodarcze. I są one realizowane bez względu na zmiany polityczne. Modyfikacjom są poddawane tylko sytuację doraźne, jakie towarzyszą zmianom w gospodarce światowej czy też wynikające z prowadzanych reform w danym kraju.
Przeglądając programy poszczególnych ugrupowań, mimo szumnych wypowiedzi takiego programu żadna z nich nie posiada. Oprócz ogólnikowych stwierdzeń. Nawet rozmowy w sprawie wejścia do Unii są prowadzone chaotycznie, niekompetentnie. Wiele wskazuje nie tylko na niewłaściwe przygotowanie, ale i na niewłaściwą mentalność negocjatorów. Efektem jest poważne opóźnienie w negocjacjach, spadek pozycji Polski w stosunków do innych krajów.
Ponad dwa lata temu przedstawiliśmy wspólnie z znajomymi z innych krajów analizę wstępną strategii rozwoju Polski. Był to obraz osób, którzy zajmują się gospodarką i jak oni widzą Polskę jako partnera w przyszłym świecie.
Wskazywano na główne atuty naszej gospodarki. Do nich zaliczyliśmy działy gospodarcze:  hutnictwo, przemysł stoczniowy, wydobywczy, samochodowy, precyzyjny, odzieżowy, chemiczny, budownictwo, rolnictwo wraz z przetwórstwem oraz umacniający się handel wraz usługami. Oczekiwano na dalsze wzmocnienie się rynku finansowego Polski.
Być może pominięto jeszcze wiele gałęzi gospodarczych. Uważano, że wymienione są jeszcze na tyle w dobrym stanie i mobilne, że mogą być małym motorem gospodarczym w zmieniającej się gospodarce. Tym bardziej, że już wówczas zauważono oznaki zwolnienia gospodarczego. Dodatkowy impuls konkurencyjności polskiej gospodarki może wymusić osłabienie negatywnych tendencji.
Położenie Polski i jej zaplecze gospodarcze wraz rozwijającym się rynkiem wschodnim dawało dużą szansę na dalszy rozwój. W dalszym ciągu uważano Polskę jako kraj, który pod względem gospodarczym należy traktować bardzo poważnie.
Jak obecnie wygląda obraz Polski "po bitwie"?
Gałęzie gospodarcze, które winny być podporą i "oczkiem w głowie" rządzących praktycznie są zdewastowane nie tylko gospodarczo, ale też moralnie. Nikt nie potrafi zrozumieć, dlaczego rząd po okresie właściwej i potrzebnej krajowi prywatyzacji, zamiast wzmacniać gospodarkę usiłuje ją dalej sprzedawać. Brak ochrony silnych dotychczas sektorów gospodarczych lub też rozwijających się doprowadził do próżni, którą zainteresował się kapitał zagraniczny. Efektem tego jest drenaż finansowy naszej gospodarki. Obecnie obserwujemy dalszy wypływ pieniądza z Polski. W dalszym ciągu wysokie stopy procentowe w połączeniu z słabnącą gospodarką są atrakcyjne dla obcego kapitału. Wzrost bezrobocia, w wielu firmach z kapitałem zagranicznym spowodował obniżkę kosztów, co owocuje zwiększonym zyskiem wyprowadzanym z kraju, mimo spadków obrotów. Anormalna giełda aktualnie pozwala na zwiększenie średnio o 10 % zysków inwestorom zagranicznym. Niefrasobliwość banków połączona z brakiem silnego banku centralnego również ułatwia pozyskanie dodatkowych środków. Wyniki banków za I półrocze są niepokojące. Efekty polityki Pani Prezes Waltz polegające na rozbiciu sektora bankowego zniweczyły szansę na powstanie polskiego kapitału.
Odnosi się wrażenie, że w Polsce oprócz normalnego biznesu można śmiało i legalnie przy niskich kosztach sporo zarobić. I nikt w tym nie przeszkadza.
Obecnie słabnące tempo rozwoju gospodarczego świata zmusza inwestorów zagranicznych do wejścia w fazę maksymalizacji zysków przy minimalizacji kosztów w Polsce. W krajach, gdzie prowadzą swoje interesy tam relacja powyższa idzie raczej w kierunku tylko minimalizacji kosztów i dywersyfikacji firm. Główny kierunek to przygotowanie się do przetrwania i przygotowania nowych strategii.
Jest to bardzo niekorzystny układ dla Polski.
Tym bardziej, że to, co się dzieje na scenie politycznej i gospodarczej nie skłania do optymizmu.
Obecna sytuacja w naszym przekonaniu jest wynikiem najnormalniejszego okradaniem budżetu państwa przez obecną "koalicję". Słowo to jest w cudzysłowie, gdyż trudno ocenić, kto jest, kim w Polsce. Zapewne całość spraw związanych z "dziurą budżetową" odbywa się w ciszy gabinetów. Zwracaliśmy już uwagę na życie "kredytowe" wielu firm związanych nieformalnie z sferami politycznymi. W naszej ocenie, gros środków unijnych przeznaczonych na zmiany w Polsce zostały w ten sposób wykorzystane, czyli niewłaściwie. Gospodarka zamiast się rozwijać była w sposób sztuczny kreowana.
Aktualne ograniczenie środków spowodowało zahamowanie. Cóż, więc robi rząd mający niewiele czasu? Wydaje maksymalnie wszystko, co ma i może. Przykładem może być wypowiedź Pana Grabowskiego stwierdzającego o anomaliach w budżecie i możliwych manipulacjach czy też drastyczny spadek rezerw walutowych.  Zamiast reagować na spadek dochodów budżetu nie robi się nic poza zwiększonymi poza granice rozsądku wydatkami. Obserwujemy w Polsce dalsze inwestycji samorządowe, co raczej kłóci się z przedstawianą przez rząd sytuacją. Z tego należy wyciągnąć wniosek, że na nikim nie robi wrażenie coś takiego jak deficyt budżetowy. Działania te na pewno doprowadzą do dalszego zubożenia społeczeństwa i przeniesienia kosztów na barki emerytów czy też innych grup sfery budżetowej.
Najdziwniejsze jest jednak "cicha zgoda" partii, która ma szansę wygrać najbliższe wybory. Poza kilkoma wypowiedziami nic w tym kierunku nie zrobiono. Zgoda warunkowa na korektę budżetu, może świadczyć o podobnych poglądach na obecne działania rządu. Jest to zła prognoza na najbliższe lata dla społeczeństwa polskiego.
 
17 grudnia 2001 rok
Czy możliwe jest, że niedługo minie 10 lat od czasu napisania tego sprawozdania dla jednej z firm amerykańskich i jest ono nadal aktualne?
 
SOCIAL NETWORKS
Adova.org