Japonia wielu z nas kojarzy się z ... no właśnie. Z Wałęsą i jego okrzykiem "Polska będzie drugą Japonią!"?  Dajmy spokój politykom, gdyż zapewne następca Donalda Tuska zamiast Irlandii będzie wywoływał duchy Czadu czy Mali. Wszak piachu u nas pod dostatkiem.

Wróćmy jednak do naszych reali. Japonia znana jest głównie z kina, czyli Samurajów, Szogunów, trochę z ikebany czy origami. Ostatnimi laty jawi się nam z nieco wyższym poziomem ( delikatnie mówiąc, aby nie urazić wcześniej wymienionych "krzykaczy”) - elektroniki, robotami czy samochodami.

Jaka jest Japonia dla przeciętnego Polaka?  Najlepiej to wybrać się i przekonać naocznie.

Chociaż nie, ostatnio spotkałem Polaków wracających z Kraju Kwitnącej Wiśni. Byli zachwyceni, co nie znaczy, że nie widzieli wad Wysp Japońskich.

Mimo wszystko odnosiłem wrażenie, że i tak ich wiedza jest niepełna. Skąd takie przeczucie? Jakiś czas temu, poprosiliśmy naszego przyjaciela z Japonii o przysługę. Dotyczyło to spraw etyki. Po jakimś czasie przysłał nam całkiem spory tekst, z którego niewiele dla nas, Europejczyków wynikało. Poprosiliśmy go o poszerzenie tematu. Nie bardzo wiedział, w czym rzecz. Dla niego było jasne jak słońce, dla nas było zbyt ciemno.

W końcu zirytowany naszą ignorancją, zapytał nas, czy potrafimy wczuć się w mentalność Japończyka. Z łatwością stwierdziliśmy, że nie. Wtedy przysłał nam paczkę, a w środku była dosyć cienka książka. Ładnie oprawiona, szczegół istotny, charakterystyczny dla  Japończyków.

Napis głosił - Konstytucja Japonii z 3 listopada 1946.

Wzięliśmy się za lekturę. Minęło nieco czasu zanim  zrozumieliśmy naszego przyjaciela.

Czy Polska może być drugą Japonią? Tak, pod kilkoma warunkami. Pierwszym, że Polska nie będzie znajdować się w Europie, jej historię umiejscowimy na wschodzie Azji, na wyspach itd. No i znamienny fakt, że musielibyśmy się nauczyć pisać i mówić nieco odrębnym językiem.

Przypomina nam to lata 60-te, gdy grupa przedsiębiorców amerykańskich i japońskich "zawzięła" się i postanowiła wybudować japońską fabrykę w USA, zatrudniając tamtejsza ludność. Efekt? Po trzech miesiącach wydajność była bardzo a bardzo daleka od oczekiwań, po dalszych trzech zaczął się strajk i po kilku tygodniach wszyscy zrozumieli, że najlepiej to pracować w tych zakładach potrafią tylko Japończycy. I tak skończyła się współpraca ideologiczna na niwie przemysłu obu krajów.

Nie byłbym sobą, gdyby nie zapytać się Pana Wałęsy czy Tuska i ich ekspertów, czy słyszeli o takim fakcie? Być może zamiast Japonii czy Irlandii Polacy usłyszeliby bardziej sensowne okrzyki.

Wróćmy jednak do Konstytucji Japonii. Już na samym początku widać potężną różnice. Preambuła, Cesarz. Same relacje między rządem a Cesarzem już dla nas Polaków są nieco odmienne. Cesarz może prowadzić działalność w sprawach państwowych za aprobatą i radą rządu. I tu mały pstryczek w stronę polskiego rządu. W Japonii Rząd ponosi pełną odpowiedzialność za takie działania! W artykułach od 1 do 8 w sposób czytelny i jasny uregulowano stosunki, a także uprawnienia każdej ze stron, między Cesarzem a Rządem.

A w Polsce?

Przejdźmy nieco dalej. Prawa i obowiązki obywateli. Artykuł 11 nadaje i chroni prawa obywateli Japonii, lecz w art. 12 wskazuje na nich, jako obywateli, którzy mają obowiązek pracować na rzecz utrzymania tych praw, jednocześnie powstrzymując się od nadużywania wolności i praw. I aby "zdołować naszych", czyni się ich odpowiedzialnymi za korzystanie z nich.

Ciekawy jest także art. 13 mówiący o, myślimy, że lepiej zacytować.

"Wszystkich obywateli szanuje się, jako jednostki ludzkie. Ich prawa do życia, wolności i dążenia do szczęścia, o ile nie pozostają w sprzeczności z dobrem publicznym, brane są w najwyższym stopniu pod uwagę w działalności ustawodawczej i innych poczynaniach państwa."

Zostawiamy to bez komentarza.

Oczywiście, obywatele Japonii są równi, wszyscy funkcjonariusze służą całej społeczności, a nie jakiś tam grupom, jak to spotyka się często w Polsce.

Artykuł 16, gdyby wprowadzić go do polskiej Konstytucji zapewne wywołałby szok czy rewoltę wśród obecnych polityków i przyszłych. Już widzimy miny Niesiołowskiego, Palikota, Pawlak czy Kaczyńskiego. O "potomkach" PZPR nie wspominam. Urzędnikach także.

"Każdemu zapewnia się prawo spokojnego składania petycji o naprawienie szkody, o usunięcie funkcjonariusza publicznego, o wydanie, uchylenie lub dokonanie zmiany ustaw, rozporządzeń i zarządzeń bądź wprowadzania do nich poprawek oraz w innych sprawach; nikt nie może być w jakikolwiek sposób dyskryminowany z powodu występowania z taką petycją."

Także zapisy w Konstytucji Japonii dotyczące sądów, regulację między oskarżonymi czy skazanymi są wyraźnie oznaczone. Ciekawym, aczkolwiek niedopuszczalnym w Polsce jest artykuł 38, który zawiera jedno dosyć interesujące zdanie:

"Nikt nie może być uznany za winnego ani ukarany w sprawach, w których jedynym dowodem obciążającym jest jego przyznanie się."

Reszta jest milczeniem. Czy taki zapis w polskiej Konstytucji jest możliwy? I kto "wali Bolka"?
Zostawiamy pozostałą część Konstytucji Japonii czytelnikom, którzy chcą samodzielnie bliżej poznać ten kraj, jego kulturę, mentalność.
Po owej lekturze, znów przyszła paczka, lecz pokaźnych rozmiarów. I szok.

"Gdym wreszcie znalazł wieś, szarą i posępną
Spytałem, gdzieSem zaszedł i jak zwie się ten kraj.
Litością zdjęty dawnych słuchałem opowieści
O Polsce startej ze wszystkich świata map."

Autorem tegoż wiersza jest Yasumasa Fukushima, pierwszy Japończyk, który zwiedził nasz kraj. W lutym 1892 roku.
W roku 2009 w Polsce, w ciszy i z daleka od kamer odbyły się uroczystości z okazji 90-lecia nawiązania stosunków dyplomatycznych między Japonią i Polską.

Dlaczego w ciszy?

Historia Japonii jest jak nasza, piękna i krwawa. Jest jednak inna. Japonia to nie tylko samuraje, ikebana, origami, gejsze, triady. To także wspaniała architektura, malarstwo, poezja, teatr. To także swoiście pojmowana etyka i moralność, kultywowana od lat, i to bardzo silnie. Japonia jednak się zmienia, nasz kraj także. Jak? Chyba według zasady - Każdy orze jak może. Widać Japończycy mogą więcej. Samo spotkanie tylko z Konstytucją pokazuje wyraźne różnice poglądowe i mentalne między naszymi narodami.

A co byłoby, gdyby tak sięgnąć dalej, do Tsugumi, "Kobieta z wydm" Abe Kobo, "Tysiąc żurawi" Kawabata Yasunari itd....? O ile zwykły, uczciwy Polak rzetelnie patrzy na Japonię, to zawołania polskich polityków o Japonii czy Irlandii świadczą tylko o jednym - zerowej wiedzy o tych krajach.

Jeśli jutro czy pojutrze jakiś poseł, polityk, minister znów wrzaśnie, stojąc na styropianie lub skrzynce od piwa, że "Polska może być ..... ( tu wpisać jakiś nowe kraje) ", proponujemy wziąć do ręki kije i po prostu przegnać ich.

Ps. tekst powstał dzięki uprzejmości Ambasady Japońskiej w Polsce oraz naszemu serdecznemu przyjacielowi.







.
Japonia - Polska = ?