Zdarzyło się to ponad dwa lata temu. Zostałem zaproszony do Monachium na sympozjum oraz szkolenie menadżerów niemieckich jako gość. W trakcie trwania poproszono mnie, abym wygłosił wykład na temat zagrożeń etycznych w biznesie. Byłem zaskoczony, gdyż nie przewidywałem żadnych wykładów czy udziału w szkoleniach.

Postanowiłem jednak nie zawieść niemieckich przyjaciół, którzy organizowali owe sympozjum. Poza tym, jak się mówi - nie wypada gospodarzom odmówić.

Postanowiłem jednak zmienić ów temat i …. opowiedziałem im historię gospodarczą Królestwa Polskiego, szczególnie okres 1830 do lat 60-tych. Oczywiście w wielkim skrócie.

Skupiłem się na dwóch aspektach tamtych czasów. Działalność Ministra Skarbu oraz jego wielkie zaangażowanie na rzecz umorzenia ówczesnego długu wobec państw rozbiorowych oraz początki powstania kolei w Galicji. Zwróciłem uwagę szczególnie na sposób zarządzania majątkiem administrowanym przez magistraty a firmami prywatnymi oraz na powstawanie delikatnej równowagi na linii przedsiębiorstwo państwowe a firma prywatna. Coś co tak de facto jest domeną Polski.

Zapewne wielu zaskoczy temat - co mają tamtejsze czasy do etyki i zagrożeń w biznesie? Zapewniam, że szalenie dużo. Wielu menadżerów współczesnych mogłoby się bardzo, ale to bardzo dużo nauczyć.

Jednak to nie główny temat ( w najbliższym czasie wrócimy do tego wątku w Project “36” ), najważniejsza rozmowa odbyła się później, przy kolacji. Ponieważ, zdecydowana część Niemców nie wiedziała nic o moim pochodzeniu, rozpoczęła się dyskusja na temat Polski.

Proszę mi uwierzyć, Niemcy nie mają w swoim harmonogramie dnia wyznaczonego czasu dla Polski. Wielu Polakom wydaje się - tu winię także media, że Niemcy nic tylko mają jak najgorsze zdanie o Polsce i Polakach. No i że stale “monitorują” Polskę. Bzdura.

Swoje wiedzą i najpierw dbają o swój biznes a potem… może poczekać Tak to działa.

Pod koniec kolacji padło pewne stwierdzenie.



"- My Niemcy cieszymy się, że w Polsce są tacy politycy i takie partie polityczne z takim twarzami, urzędnicy, że Polska ma takich a nie innych menadżerów. To dla nas bardzo dobrze. Bo gdyby przyszli ci o których nam dzisiaj mówiono i zastąpili obecnych Polaków to Niemcy mają się czego bać. Polska wtedy byłaby potęgą w Europie i niezwykle szanowana w świecie. Przecież wy macie praktycznie wszystko co potrzebne do szczęścia - surowce, “okrągły” kraj - tu chodziło mojemu rozmówcy kształt Polski, zbliżony do kwadratu a to jest zaleta - mało macie gór, niziny i wyżyny, doskonałe położenie w Europie, dostęp do morza i …. doskonałych ludzi. Polska ma jednak jeden kłopot - brak ludzi na właściwych miejscach.

Dopóki ich sobie nie wychowacie lub nie ściągniecie i na przymus posadzicie na stołkach, wyrzucając tych co są, my Niemcy i cała Europa może spać spokojnie. I nadal, proszę się nie gniewać, będziemy Polskę traktować jako swoją “kolonię gospodarczą”.

Nas tak naprawdę nie interesują politycy i ich partie w Polsce ani ich nazwiska. My uważnie obserwujemy czy czasem ktoś naprawdę mądry nie pojawi się na głównej trybunie. Jak na razie to raczej nie mamy się czego bać.

Początkowo nie bardzo wiedzieliśmy, dlaczego Pan opowiedział nam historię, gdzie to Polacy dali nam i Austro-Węgrom prztyczka w nos. Mimo, że to my byliśmy wygrani. Teraz już wiemy….."



Długo patrzyłem na swoich rozmówców i rozmyślałem. O tych rodakach, którzy pracują w Preston i tworzą najnowsze nanotechnologię, o tych co kreślą kształty najnowszych samolotów i innych, którzy gdyby byli jeszcze w swoim ojczystym kraju, to dzięki

“uprzejmości polityków, posłów, urzędników i całego zaplecza stojącego i dyszącego za nimi, czekającego na ochłapy z Pańskiego stołu, działającego w myśl komunistycznej maksymy - mierny, lecz wierny”

może sobie kupić lub ukraść wózek i zbierać złom lub makulaturę. Bo to jeszcze w Polsce nie jest opodatkowane żadnym podatkiem.


2009 luty 01




.
Kim  wy Polacy do diabła jesteście?