Dla mas - morda w grymas
Zupełnie przypadkowo trafiliśmy na … życzliwość od święta. To tak jakby iść asfaltem i potknąć się o wystające kamienie. Takie życie. Nie widzisz, nie czujesz a już leżysz.

Naszą uwagę zwrócił artykuł na jednym z serwisów „
Życzliwość nie tylko od święta”. Dlaczego?

Takie tematy uczestniczą w naszym życiu od wielu lat. Są nam zawsze bardzo bliskie. Zagłębiając się w lekturę, odczuwaliśmy pewien niedosyt. Czegoś nam brakowało. Wyeksponowania silniejszego jednego elementu.

Życzliwość” to nie tylko zwykły uśmiech. To zdecydowanie coś więcej. Uśmiechnięta twarz tego czy owego człeka, absolutnie nie daje gwarancji, iż ów osobnik jest życzliwy! To zwykły mit. Owszem ludzie wolą innych o pogodnym usposobieniu, często uśmiechniętych czy wręcz zabawnych. Jak bardzo jednak jest myląca taka ocena.

Zbyt jednak wiele widzieliśmy, aby wręczać laurki wszystkim osobom z przylepionym grymasem na twarzy zwany uśmiechem.
Życzliwość” rozpoznajemy po …. czynach! Autorka wspomniała o święcie, mający korzenie w USA. Tak, to prawda. Szkoda, że - być może z braku miejsca umknęło wiele z tego tematu. Tu wcisnę małą ciekawostkę. Skoro mowa o USA, to dużą rolę odegrał w rozwijaniu „serdeczności czy życzliwości” prezydent George Bush i jego żona. Dziwne? Zależy, dla kogo. George Bush, bodajże jako jedyna głowa państwa miał „dziwny zwyczaj” prowadzenia korespondencji w formie małych, pisanych odręcznie „notatek”. Dla wielu było niezmiernie sympatycznie otrzymać zwykłą karteczkę z napisem „The White House” i odręcznym pismem któryś z tych osób. Oboje wraz z małżonka, Barbarą wprowadzili do pism szereg nowych form grzecznościowych. Nie bali się podziękować, zażartować czy przeprosić za wysłanie odpowiedzi po kilku miesiącach.

Oczywiście, że pomijam całkowicie inną stronę prezydenta USA. Ta ocena to inny obszar. Faktem jest, że w promocji „
życzliwości” w społeczeństwie, państwo Bush mieli swój duży udział.

Szkoda, że wśród wielu „znamienitych” polityków ten zwyczaj si
ę nie przyjął. Zamiast tego został przyjęty zwyczaj zwany w kuluarach - „morda w grymas dla mas!”. Czyli bez względu na samopoczucie, okoliczności, fakty „rżnij głupa z szerokim uśmiechem na gębie. Ludzie to kupią na pniu. Bezwarunkowo”. Ten cytat pochodzi z ust z jednego uznanych w „fachowców” od PR w Europie.

Czy to owa słynna „
życzliwość”? Absolutnie nie. To chamskie, aroganckie kłamstwo i oszustwo. To sadyzm, kopanie kogoś innego z bezczelnym uśmiechem na twarzy. Z tym trzeba bezwzględnie walczyć.

Aby być „
życzliwym” potrzeba jeszcze czegoś bardzo ważnego i priorytetowego. Czynu, działania. To właśnie postępowanie determinuje fakt, czy ktoś jest życzliwy czy zwykłym obłudnikiem, cynikiem wykorzystującym naszą ufność.

Człowiek „
życzliwy” wcale nie musi być uśmiechnięty. Absolutnie nie. Ktoś nam ustępuję miejsca w autobusie. Nie musi się uśmiechać. Jest życzliwy, ustąpił miejsca, lecz ma zły dzień. Boli go brzuch, stracił pracę, ma problemy osobiste przerastające go na daną chwilę. Powodów może być mnóstwo. Znamy wiele osób, które poświęcają swój czas innym a uśmiech rzadko gości na ich twarzy. Gdzieś „genetyka” nie powiązała z sobą właściwych genów. Czy to ich wina?

Warto również pamiętać, że znaczna część ludzi wykorzystuje „
życzliwość” innych do własnych prymitywnych celów. Należy to rozróżniać i ostro z tym walczyć.

Spoglądając na twarze prezenterów telewizyjnych, dziennikarzy, polityków czy urzędników zanim określimy ich jako „
życzliwych” spójrzmy na ich czyny. Ilu z nich jest wartych tego słowa? Ilu z nich słowo „życzliwość” wyprowadziło na śmietnik cywilizacji? Zanim podniesiemy dłonie do oklasków, przemyślmy ich dotychczasowe działania. Przyjrzyjmy się im nieco z bliska, zabawmy się w „archeologów” i wykopmy z ich życiorysu prawdę. A proszę wierzyć, że zwykły ekran telewizora zmienia człowieka niebywale.

Kilkanaście lat temu miałem możność uczestniczyć w imprezie charytatywnej, organizowanej przez pewien znany hotel warszawski. Ze zdumieniem zobaczyłem znanego komentatora sportowego Włodzimierza Szaranowicza i piosenkarkę o pseudonimie Kayah. Nigdy nie sądziłem, że są to osoby niskiego wzrostu. Tak telewizja diametralnie zmienia naszą rzeczywistość.

Identycznie jest z życzliwością. Nie dajmy się omamić zewnętrznym pozorom wielu osobom. Nigdy nie wiadomo czy za jakąś maską z uśmiechem nie czai się tyran, bandyta z nożem, oszust polityczny czy zwykły złodziej.

Życzliwość ma także jeszcze jeden wymiar. Czas. To, że ktoś raz nam pomógł wstać, podnieść się z upadku nie oznacza, że jutro uczyni tak samo.

Życzliwość to dar czynienia zawsze.

Często z uśmiechem, chociaż nie zawsze. Warto o tym pamiętać i starać się wychowywać nasze dzieci, wnuki, innych członków rodziny, sąsiadów, znajomych i nieznajomych. I nie wolno zapomnieć o sobie.

Należy też zachować pewną równowagę. Nadmiar życzliwości też bywa katastrofalny w skutkach, potrafi rodzić bardzo nieprzyjemne sytuację. Tak jak jej niedosyt.

Prawdą jest, że pojawiający się uśmiech na twarzy wielu, jest pierwszym, małym i skromnym krokiem ku normalności, ku człowieczeństwu. I za to autorce należą się słowa uznania. Za ten mały krok ku codzienności.




.
 
SOCIAL NETWORKS
Adova.org