Konstytucja Kanibali - Bagażowy, bagażowy... ciąg dalszy


Minęło nieco czasu od naszego spotkania w Frankfurcie nad Odrą.
Nie sądziłem, że w tak krótkim czasie w Polsce dojdzie do tak interesujących zwrotów w życiu politycznym.
Po wyborach prezydenckich, czas do wyborów nowego Sejmu mijał nieco sennie. Dopiero wynik jesiennych wyborów i niezwykła krucjata nowej partii - szczególnie tryb i szybkość działania - rozbudził naszą ciekawość.
Postanowiłem wraz z przyjaciółmi doprowadzić do ponownego spotkania z naszym przyjacielem z Polski i przekonać się jak jest naprawdę.
Nie powiem, że było łatwo namówić przyjaciela, lecz cierpliwość została wynagrodzona….
„Wraz z Reinholdem usiedliśmy na tarasie. Czekaliśmy na Pit,a. W końcu dotarł do nas z pokaźną porcją dokumentów. Usiadł i po wstępnym posortowaniu, kartki zaczął sukcesywnie przekazywać Reinholdowi. Za każdym razem wyjaśniał.
- Tu masz dwie wersje nowego konspektu z działu „Kapitalizm ma nazwisko i imię”, a tu „Etyka na murze”… - i tak dalej.
W końcu nie wytrzymaliśmy.
- No i jak tam Panie Bagażowy?
Pit nie zareagował, był zbyt zajęty.
Położyłem rękę na papierach. Podniósł głowę i spojrzał pytająco.
- Reinhold o coś się zapytał.
- A? Oto wam chodzi. - Jednak dobrze słyszał. Usiadł wygodnie, odłożył papiery na ławę. Milczał. Wyczułem coś wrogiego w powietrzu. Chyba było źle.
- Nie wiem, co powiedzieć. Niby się zmieniło, niby nie. - Dziwna gra słów. Czekaliśmy na ciąg dalszy.
- Z doświadczenia wiem, że od wieków na szczytach władzy zmieniają się tylko ludzie. Nic więcej. Czasem dotychczasowe zwyczaje „łupienia” narodu, ulegają drastycznym przemianom. Oczywiście na niekorzyść wyborców.
W Polsce zmiany organizacyjne w „łupieniu” narodu pozostały na tym poziomie, jaki zostawili poprzednicy. Mimo głośnych obietnic „ u nas w Polsce wszystko po staremu”.
ZUS jak miał problemy tak je ma. Szpitale i cała służba zdrowia to nadal rozkapryszone dzieciaki pozostawione bez nadzoru. Coś w rodzaju bezpańskiego przedszkola, gdzie „Pani może wszystko, a pacjent to natrętny debil”. Wszyscy są winni, tylko nie lekarz, położna, NFZ, pogotowie itd.”
Przyjaciel wymieniał z precyzyjną dokładnością cechy polskiej gospodarki i całej otoczki oraz efekty ostatniej transformacji.
W pewnym momencie doszedł do dosyć dziwnej tematyki. Chodziło o tzw. Trybunał Konstytucyjny w Polsce. Na Zachodzie coś nieco o tym się piszę. Na dalszych stronach. Pierwsze zostały opanowane przez inne tematy, o wiele ważniejsze lub lokalne.

Venio causa interfeciendi te - Przybywam by cię zabić.

„- Powiedz nieco szerzej o sporze w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. - Poprosiłem z ciekawości.
- Mmm, problem jest niezmiernie ważny, gdyż dotyczy to znanego na całym świecie i od tysiącleci słynnego prawa „ręki i pały”. Jeśli do właściwej ręki włożysz odpowiednią silną pałę, naród jest u twoich stóp.
Spojrzeliśmy na siebie. Pierwsze słyszeliśmy.
- Zdziwieni? Prawo pięści znacie? To prawie to samo. Początek sporu to rok wstecz. Wówczas to jedna z partii, mająca w ręce swoją „pałę” postanowiła wybrać wcześniej własnych sędziów do trybunału. Kilka miesięcy później, nastąpiła zmiana na stanowisku „wodza ręki” i w łapę została włożona nowa „pała”. Ta stwierdziła, że nietaktem jest wcześniejsze mianowanie sędziów. Trudno się z tym spierać, gdyż na całym świecie, zmiany na stanowiskach wszelkich odbywają się tuż po zmianie „wodza ręki” i usankcjonowaniu nowej „pały”. „Nowowstąpieni” wykorzystali swoje prawa i anulowali wybranych przedwcześnie poprzedników i mianowali swoich. „Wykopani” z ukrywanym wstydem po cichu lekko uderzyli się w piersiątka. Jednak postanowili nie ustępować.
Przerwał, sięgnął po szklankę z sokiem. Upił nieco.
- Jedni i drudzy sięgnęli do swoich zakamarków „szarości” i wyciągając, co rusz, każdy z innego kapelusza jakiś od prawa ekspertów. I zaczął się nie wąski galimatias.
I tu najciekawsza rzecz. Pomijana przez wszystkich. Nigdzie się z tym nie spotkałem, ani w mediach, w sejmie, rządzie, nawet urząd prezydenta na to nie wpadł. Z smutkiem muszę stwierdzić, że „ulica” także.
Zamilkł. Patrzyliśmy z niecierpliwością na przyjaciela. On widać bawił się całą sytuacją.
- Możesz zaspokoić naszą ciekawość?
Spojrzał z uśmiechem.
- Nie domyślacie się?
Milczeliśmy.
- Otóż w Polsce, Konstytucję w niemalże całości, wszelka władza ma ją w dupie!
Zaskoczyło nas to niezwykle twarde i dosadne stwierdzenie.

Konstytucja Kanibali.

- Jestem mocno zdziwiony, sytuacją, jaka powstała u mnie w kraju. Przecież niemalże żadne artykuły Konstytucji w życiu codziennym Polaków nie są przestrzegane. Ponadto wyraźnie widać, że polska Konstytucja jest mocno niedopracowana, ma sporo luk.
„Wykopani” silnie stawiają na prawo. I tu nagle się okazuje, że sami nie przestrzegali ponad 40 wyroków Trybunały Konstytucyjnego. Czyli gdzie mieli Konstytucję i trybunał?
„Nowowstąpieni” też „stawiają” na prawo. I co? Co Trybunał „ustanowi” to im całkowicie „zwisa”.
- W Polsce istnieje tylko jedna Konstytucja - Kanibali.
Ci co są u władzy, teraz i wcześniej są zwykłymi, swoistymi  „kanibalami”, którzy „żrą” żywcem pozostałych Polaków. Do tego potrzebne jest im prawo. Własna Konstytucja Kanibali.
Prawdziwa konstytucja, ta istniejąca to tylko „przykrywka”, cerata, aby pokazać światu, że coś jest. No i naiwnym Polakom, że coś mogą.
A tak naprawdę to gówno mogą.
Urzędnik jak „dziko” rządził, tak nadal to robi. Jak był chroniony przez swoich przełożonych tak nadal jest.
Mimo, że jest prawo, które „pozwala” ( właśnie „pozwala”, a nie ma „obowiązku” czy musu) ukaranie urzędnika, to potworna fikcja, kłamstwo. Procedury są wybitnie niekorzystne dla obywatela. To prawo po prostu jest wręcz niewykonalne.
Poseł nadal może robić, co chce. Może np. spożywać posiłki podczas debaty na sali sejmowej….
- Poczekaj chwilę. - Przerwałem - Ty żartujesz z tym jedzeniem na sali sejmowej?
- Ta? Coś tobie pokażę. Chwile.
Przyniósł komputer, coś napisał i pokazał nam zdjęcia, gdzie faktycznie poseł jadł na sali sejmowej.
Obaj z Reinholdem z niedowierzaniem patrzyliśmy.
- Konstytucja Kanibali - coś w tym jest - mruknął Reinhold.
- Gdyby faktycznie Konstytucja RP była prawem, które jest przestrzegane, to nie byłoby codziennie w telewizji programów o Polakach, którym prawo i urzędnik złamało życie, pokiereszowało rodziny.
To dzięki zdecydowanemu „olewaniu” codziennie Konstytucji RP w Polsce przez całą administrację, przy cichym zezwoleniu przez Sejm, Senat czy urząd Prezydenta RP tysiące uczciwych Polaków ma prawo z podniesioną głową rzec:
- Konstytucja RP to niewiele wart świstek. Jego wartość ma charakter wybitnie historyczny, patriotyczny niż jakikolwiek pożyteczny dla Polski.
W ciągu tych blisko 30 lat istnienia Polski w nowej formule, tysiące ludzi straciło często cały dorobek życia, własne firmy, które budowali latami, zdrowie swoje i bliskich, tylko z jednego powodu - nie szanowania, respektowania Konstytucji RP przez rządzących i wszelkich osób powiązanych z władzą.
Mógłbym podać wam mnóstwo przykładów. Doskonale pamiętam jak tutejszy prezydent miasta z kpiną mnie przyjmował w gabinecie - O to ten, co zna się na polskiej konstytucji. A wiecie, że tematem było łamanie przez niego i urząd praw osób niepełnosprawnych.
Wystarczy otworzyć Internet, rzucić okiem na media, prasa, telewizja - nie znalazłbym kogokolwiek, któremu pomogłaby Konstytucja RP.
Wszędzie znajduję „połamane kręgosłupy”, „zwichnięte psychiki”, biedę, zaszczutych ludzi przez urzędników.
Patrzcie, tu opis interwencji strażników miejskich - horror, tu policjanci łamiący prawo i typowa czyli „debilna” odpowiedź zwierzchników - nie ma łamania prawa. W innym miejscu komornik robi sobie jaja z prawa, nawet sąd jest bezradny. Tu spójrzcie, tzw. frankowicze, to już szczyt szczytów oszustów pod skrzydłami państwa. Przejrzyjmy to miejsce - ….
Przerwałem przyjacielowi.
- Myślę, że to dosyć. Tak można latami.
- Można, lecz ja na to nie wpadłem. To polscy politycy. Nie ważne z jakiej partii czy pochodzenia. Chcieliście wiedzieć, co w Polsce słychać po wyborach.
Po wyborach nic się nie zmieniło. Koryto to samo, a przy korycie?
Zapanowała nowa zasada „Venio causa interfeciendi te” - Przybywam by cię zabić.

A Konstytucja RP? Dopóki nie zmienią się ludzie wraz z ich mentalnością, podejściem do Polski i całego narodu, to długo jeszcze będzie zwykłym świstkiem papieru. Tak się zastanawiam z wielką obawą, aby któregoś dnia wchodząc do sklepu nie nadział się na papier toaletowy z nadrukowanym tekstem konstytucji.
W Polsce ostatnio wszyscy „gadacze” (wieszczkowie - przyp.aut.) powołują się na Konstytucję i Demokrację.
To zwykła szopka. Konstytucja w Polsce to zwykła fikcja a „demokracja” to utopia. Żaden z tych błaznów nawet nie wie co słowo oznacza. W Polsce jest „kantokracja” i to na pełnych obrotach.
- A Trybunał Konstytucyjny?
- Nic. Ja bym to wszystko zrównał z ziemią, zaorał i zasiał na nowo.
Znając historię tego tworu prawnego zbytnio się bym nim nie przejmował. Żaden dotychczasowy rząd nie traktował Trybunału poważnie. Więc po co ta cała szopka z nim?
Naprawić Konstytucję RP a opiekę nad nią zostawić tak jak w wielu krajach - narodowi i sądowi najwyższemu.
Czas najwyższy, aby w polskiej konstytucji zaistniał sens - „Hominum causa omne ius constitutum est” czyli „wszelkie prawo ustanowione jest z myślą o człowieku”.
A nie zasada „ręki i pały” - kto ma aktualnie pałę w swojej łapie, ten bierze wszystko.
A nad każdym urzędem zrobiłbym napis:
Omnes homines liberi aequique dignitate atque juribus nascuntur .

„Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi pod względem swej godności i swych praw .”


Na dzień dzisiejszy Konstytucja i Trybunał to nie coś cennego, niebywałego, niezwykłego z czego ma być dumny każdy Polak.
Wszyscy dotychczasowi politycy, sędziowie, urzędnicy, powiązani z polityką przedsiębiorcy - tak, oni także, doprowadzili do stanu całkowitego upodlenia najwyższych wartości Polski, jej tradycji i historii.
Nie rozumiem więc, o co ta wojna w Polsce? To zjawisko dla mnie jest patologią. Najzwyklejszą. Jaki ma sens powoływanie się na Konstytucję, którą w życiu codziennym miesza się z błotem. Praktycznie nie stosuje.
Po co Trybunał Konstytucyjny skoro i tak w życiu wszystkie rządy, politycy, urzędnicy interpretują prawo do własnych celów? Nawet najbardziej błahy przepis interpretują na swoją korzyść. Dla mnie to debilizm w najczystszej postaci. I na to my Polacy mamy dowody.
Zamiast tego w mojej Ojczyźnie rządzi Konstytucja Kanibali, czyli cwany „pożera” własnego rodaka w jednym celu - bycia u władzy, zaspokojenia chciwości i chorych ambicji.
Zamilkł a my wraz z nim.”


Kiedyś Ronald Reagan powiedział, „zazdroszczę wam Polakom, że żyjecie w ciekawych czasach”.
Gdyby żył nadal miałby czego zazdrościć. Pomysłowości w walce o dostęp do „pały”.
Oczywiście rozumiemy, że każdy z Polaków ma własną opinię na temat wydarzeń swoim kraju. Czy jest równie ciekawa i twórcza jak przedstawiona wyżej?
Wierzymy mocno, że tak. Także to, że kiedyś Polacy podejdą do własnego kraju nieco inaczej. Zaczną zauważać, że istnieje coś lepszego niż bycie „pożartym” przez kreaturę zwaną „kanibal”. I zmienią swój kraj i życie na o wiele lepsze niż dzisiaj mają. Nie będą z zazdrością patrzeć na inne kraje i tam wyjeżdżać, aby godnie żyć czy wychowywać swoje pociechy.



Spisał Paul Lomax kwiecień 2016 r.


.
Konstytucja Kanibali - Bagażowy, bagażowy, - ciąg dalszy.
 
SOCIAL NETWORKS
Adova.org