W 2002 roku pewien "ważny" człowiek, z zawodu "posłopolityk" czy też radny "Jaś T." z Leszna, zbulwersował się strasznie na pewne zdanie przyjaciela - "Namawiam każdego młodego Polaka do dwóch rzeczy. Nauki minimum dwóch języków i jak najszybszego wyjazdu z Polski.". Jego "święte" oburzenie natychmiast dostało odpowiedź. Czy coś się zmieniło od tamtej pory? I tak i nie. Na pewno jedna rzecz - przyjaciel nadal stoi twardo na swoim stanowisku. Czy ma rację?


"- Dlaczego nawołujemy do wyjazdu młodych ludzi? Z kilku względów.
A wracając do Pana słów o karalności za namawianie do opuszczenia kraju to pachnie nam "pracownikiem SB" oraz "pracownikiem PRL-u" lub innym rodzajem "inaczej inteligentnych".

Nie dyskutujemy na ten temat - po prostu nie ta liga i poziom dyskusji. Wolny kraj, wolny wybór. Jednak do takich jak Pan skoro zabiera głos, należy "zasr...." obowiązek dbania o zdrowe społeczeństwo. Gdyby ten kraj był normalny to nikt by nie uciekał - a nie tylko wyjeżdżał np. na urlop. Skąd pomysł popierania młodych ludzi? Z własnej autopsji.

Ten kraj niewiele się różni od systemu w jakim mieliśmy okazję spędzić młodość. Tak naprawdę to jest jedna tylko zmiana - większa swoboda wypowiedzi oraz możliwość założenia własnej działalności. No i inaczej wyglądają samochody, domy, telewizory, witryny sklepów itd.

Co możecie zaproponować młodzieży?

Zamiast "lizać" świat za szyb w kuchni proponujemy wyjść na świeże powietrze.
Najpierw szkoła - mundurki - to już było, nauka języków obcych  w szkołach - to śmiech na sali. Tak, proszę zapytać ucznia szkoły podstawowej po dwóch latach nauki angielskiego co potrafi. To po prostu skandal! Czyli zero nauki, chyba, że prywatnie. Za komuny było podobnie.

Palili w szkole za komuny? Palili, teraz też, mają nawet większy wybór, bo do tego dochodzą jeszcze narkotyki.

W szkołach nie ma żadnej pomocy uczniom, którzy chcieli by się więcej nieco nauczyć. Jest niby kółko plastyczne, ale wiadomo Pani nauczycielka też człowiek - raz w miesiącu wystarczy. I tak jest z większością szkół i zajęć pozalekcyjnych. Niby prowadzonych.

Jest jedna różnica, kiedyś obrywało się linijką po "łapach" a nauczyciel miał poważanie. Teraz rolę się odwróciły - to nauczyciele się chowają przed młodzieżą. I to jest normalne? Po tylu latach?

Szkoły nie przygotowują do życia, ba nawet nie dają właściwej wiedzy młodym ludziom. Nie zmuszają do pracy nad sobą. Ot taki "PGR" dla wszystkich.

Proszę zapytać przedsiębiorców, którzy zatrudniają młodych, nawet po studiach. To męka dla obu stron. Wielu przypadkach wychodzi, że to firma ma obowiązek nauczyć młodych ludzi wszystkiego, począwszy od punktualności, rzetelności a skończywszy na silnej motywacji do dalszej nauki. Tego niestety na zachodzie po prostu nie ma, przynajmniej w tak przerażającej większości.
W jednym krajów europejskim spotkaliśmy się sposobem pracy z młodzieżą - m.in. "nie będziesz się uczył, to nie będziesz miał ubezpieczenia, pracy itd.".
W Kanadzie studentów nie trzeba namawiać do dodatkowych zajęć sportowych, gdyż już tam myślą mentalnie - na nasze pytania dlaczego dwa razy dziennie biegają, uprawiają sport, odpowiadali jednoznacznie - "Po co firmie menadżer po 40-stce z zawałem serca?  A do emerytury jeszcze daleko, żyć trzeba, utrzymać dom, samochód, dzieci na studiach".

Co w Polsce? Młodzież ma okazję uprawiać sport? Gdzie? Na stadionie "Smoczyka"? A może na dyskotekach? To chyba jedyna ich rozrywka połączona z ruchem. Nawet nie mają gdzie pobiegać, gdyż zwykły trucht w lesie może być ostatnim.

W pracy młodzież ma wyjątkowo niechlujne nawyki. Nie potrafią np. zrozumieć, że porządek w firmie to podstawa. Właściciel firm? Ponad 90 % z nich to niedouczeni "kombinatorzy". Ich także rozumiemy. A niby gdzie mieli się nauczyć prowadzenia porządnie i solidnie firm?
Czy polskie uczelnie przygotowują do prowadzenia firm? To jakiś makabrycznie i beznadziejnie denne stwierdzenie.

Mieliśmy możliwość faktycznego porównania uczelni zachodnich a polskich. To po prostu przepaść. Tam mieliśmy praktycznie dostęp do profesora niemal cały tydzień. Nie zbywał nas idiotycznymi słówkami - nie ma czasu, jutro, teraz jest weekend, spieszę się do Poznania itd. To samo dotyczy praktyk w firmach. Spędziliśmy dużo ilość czasu w firmach prywatnych. Nawet uczestniczyliśmy w praktykach dotowanych przez rząd.
A w Polsce?
Zapytany student o to, najpierw zrobił się czerwony, zacisnął ręce, zbladł, zieleniał i ... poszedł na piwo, mrucząc coś wyjątkowo wrednego pod nosem.

Na temat profesorów nawet nie chcą rozmawiać. Na zachodzie mieliśmy możliwość chodzenia na wykłady niemalże każdego profesora, niektórzy z nich mieli zawsze pełne sale studentów różnych roczników podczas swoich wykładów.
W Polsce? Lista obecności, drzwi zamknięte. Zmieniło się tylko to, że obecnie za zobaczenie profesora trzeba teraz słono płacić. Za komuny było to niemal za darmo.
Nie chcieliśmy nawet tego, więc wyjechaliśmy. Na zachodzie nie jest różowo, byśmy cholernie skłamali.

Jest jednak jedna szalona różnica - tam są możliwości. Kto chce to może się i nauczyć, rozwijać i żyć normalnie jak człowiek. Jeśli będzie dbał to nikt mu tego nie zabierze. Może zwiedzić cały świat jeszcze za życia przed 50-tką a nie jak w Polsce po śmierci lub w telewizji na kanale przyrodniczym.
Jeśli ktoś nie chce, jest leniwy, zwisa mu to i owo to i dla niego jest tam miejsce. To wolny świat, pod mostami sporo jest miejsca.

Wielu młodych ludzi w Polsce chce żyć inaczej. Nie chcą zasiedzieć się w ogródkach działkowych, nie chcą kraść, kombinować po boku jak wielu ich rodziców, nie chcą podlizywać się każdemu czy to policjantowi, urzędnikowi lub komukolwiek, nie chcą się bać wracać do domu, nie chcą arogancji u innych i u siebie, nie chcą słuchać demagogi wykonaniu mediów, radnych, posłów, polityków i skorumpowanych kłamliwych "guru" różnego pokroju jakie spotykają na co dzień, niemal na każdym kroku i wszędzie.

Czy na zachodzie takich tam nie ma? Też są, jest jedna tylko różnica. Całe to "zwichrowane środowisko" nie wtrąca im się do ich prywatnego życia i daje możliwość samorealizacji zarówno jako osobie indywidualnej czy grupie. Tam mogą się całe życie dokształcać, zobaczyć nie tylko złe strony świata, lecz także dobre. Uczestniczyć w wielu inicjatywach, w wielu różnych przedsięwzięciach, mogą jak chcą zrobić karierę w różnych dziedzinach.

A w Polsce? Co mogą? Według nas na dzień dzisiejszy tylko jedno - zamrozić mózg i rozum na czas nieokreślony i posiadać dziką mentalność jaką oferuje im "starszyzna rodu czy dynastii".
Ś
wiat się zmienia.
Nas czas już powoli się kończy, teraz młodzi muszą się dużo uczyć, aby któregoś dnia swoją wiedzą i doświadczeniem oraz umiejętnym sposobem używania rozumu, my starzy mieli chociaż godną końcówkę.
Proszę spojrzeć na dzisiejszych emerytów. Mają dobrze tylko ci co "kombinowali" na wiele wariantów w swoich życiorysach. Ci, uczciwi dogorywają w swoich klitkach i poczekalniach gabinetów lekarskich. A tego nie życzymy młodym ludziom za żadne skarby.

Jeśli tu, w Polsce nie potrafimy młodym ludziom dać podstawowych możliwości samorealizacji, normalnego, uczciwego życia, wolności wyboru, życia bez kłamstw i oszustw to czego "pyszczymy", że chcą wyjechać?

Co chcemy, aby w przyszłości żyli jak obecnie 95 % emerytów i rencistów w Polsce?

Może Panu ten system wartości się podoba, ale nam nie.

- Nie chcemy zamykać młodych, zdrowych, nie skażonych jeszcze karwackimi nawykami umysłów w aroganckiej "puszce pełnej spleśniałej staroci"..............

A że na zachodzie wielu młodych ma poważne problemy to nasza wina, bo nie przygotowujemy ich do życia. Jeśli nie potrafimy, to niech sami się tego nauczą, nie zakazujmy im. Dadzą sobie radę o wiele lepiej niż sądzimy.

Młodzi ludzie to nie są "niepełnosprawni umysłowo". Są mądrzejsi od nas w specyficzny sposób, nie skażenie jeszcze korupcją czy przekupstwem. Muszą się jeszcze sporo uczyć, jeśli Polska tego nie potrafi to niech zrobią to za nas inni. Tak jak trzydzieści lat temu - komuna i cwaniaki umysłowe nie potrafili nas niczego i sensownego nauczyć, to musieliśmy sami tego dokonać.
Czy warto było? Na 1 000 %! O wiele lepiej się czujemy. Świat jest przepiękny, wiemy, że jest tam wielu ludzi wartościowych, mądrych, uczciwych, prawdomównych, odpowiedzialnych za słowa i czyny - po prostu normalni ludzie. Nie mamy żadnego prawa ani etycznego czy moralnego ograniczać umysły młodym ludziom.

Nie możemy żądać od nich i zmuszać ich do świata pełnego korupcji, łapownictwa, tumiwisizmu, kłamstwa, oszustw na niemalże każdym szczeblu życia i obszarze społecznym, ograniczania wypowiedzi, chowania się po bramach itd.
Niech wyjeżdżają, niech się uczą, niech zobaczą jak prawidłowo można zarządzać miastem wielkości Leszna, jak w takich miejscach można żyć i nie wyć ze złości i niemocy własnej.

Nie ma innej drogi jak się uczyć, zdobywać doświadczenie i znaleźć sposób na prawidłowe używanie swojego rozumu jak wyjazd z tego kraju.

Nie chcemy aby młodzież wyjeżdżała?
To stwórzmy im warunki. Rejestracja firmy w jednym miejscu i w jeden dzień? W Polsce to fantazja. Obiekty sportowe? Nie ma środków. A gdzie są dotacje na sport? W kieszeniach? Nauka? Z świeczką szukać prawdziwych pasjonatów w nauczaniu. Niech szkoła będzie szkołą a nie reklamowym gadżetem samorządu czy obwiesionego tandetnymi pierścionkami czy łańcuchami kanclerza - co to za nazewnictwo???
Jak młodzież ma się uczyć szacunku do życia, do starszych, skoro nawet nie potraficie w sposób normalny i prawidłowy ukarać pijanego radnego! Co to za równość? Co to za poszanowanie sprawiedliwości i uczciwości?

Młodzież patrzy i się uczy. Czego się ich uczy? Ano tego, że warto być w układzie niż być uczciwym, gdyż "układy i znajomości" uchronią nas od przykrych konsekwencji kiedy coś ukradniemy, będziemy jechali po pijaku czy przejedziemy kogoś na czerwonym świetle.

Ż
adne media leszczyńskie nie podjęły się stanowczej walki z pijanym radnym. Coś tam po nosem pomrukiwały. Wstyd.
A na zachodzie? Tam młodzi będą mieli okazję naocznie zobaczyć jak jest traktowany pijany radny, poseł czy minister nadużywający swojego stanowiska przez media i jak długo jest jeszcze na swym stanowisku.

Zapewniamy, że nie czeka na wyrok sądowy a prokurator chowa głowę w piasek ze strachu. Ten jeden przykład pokazuje, dlaczego jesteśmy za wyjazdem młodych ludzi.

Nie chcemy aby wyglądali jak wielu naszych rówieśników i kolegów z ław szkolnych - skorumpowani, zgorzkniali, bezkrytyczni, samolubni, zarozumiali, bezwzględni dla innych, obojętni na krzywdę ludzką, chamscy wobec niepełnosprawnych, chorych. Tchórzy, którzy w zaciszu domowym odgrażają się na cały świat - "co to oni nie mogą, jaki to skandal!" - a jak wyjdzie tylko za próg to śpiewają jak im "wyżsi rangą" nakazują mową lub tylko wzrokiem.

Nie chcemy, aby byli świadkami oraz nadal uczestniczyli w "Cywilizacji śmieci" jak ktoś kiedyś określił nasze czasy.

Chcemy aby słowa takie jak uczciwość, prawość, prawdomówność, rzetelność wróciły na swoje miejsce. Jak na razie to proponujemy im miejsca pracy za niskie pensję, żużel raz na tydzień, piwo, papierosy, narkotyki, telewizję czy krwawe gry komputerowe.

Na marzenia dla nich nie mamy miejsca i czasu.

Nie chcemy, aby kiedy będą umierali, zastanawiali się kto jeszcze przed śmiercią im napluje w twarz za czyny popełnione lub nie. Nie są oni tego godni.

Zmieńmy ten świat to nie tylko zostaną, lecz nam pomogą, ba nawet pokażą nowe wartości. O tym, że są chętni wiemy na 2 000 %.

Kiedyś nasi "jareccy" popełnili błąd, my wyjechaliśmy i wiemy, że nie możemy powtórzyć tego błędu co nasi "starzy" czyli zrobili wielu takim jak Pan  "pranie mózgu za darmochę".  Też potrafimy gryźć....












.
 
Młody Polaku wyjedź, to nie jest kraj dla uczciwych ludzi....
 
SOCIAL NETWORKS
Adova.org